Często zdarza się, że rodzice widzą, że z ich nastoletnim dzieckiem dzieje się coś niepokojącego – jest smutny, wycofany, izoluje się, ma napady złości lub okalecza się… Rodzice są zdecydowani na skorzystanie z profesjonalnej pomocy – wizyty u psychologa lub psychoterapeuty. Być może nawet umówili już termin wizyty. Jednak ku ich rozpaczy, nastolatek mniej lub bardziej dosadnie informuje ich, że nie ma zamiaru nigdzie iść. Co w takiej sytuacji robić?
Po pierwsze, duże znaczenie ma sposób, w jaki rodzice informują nastolatka o spotkaniu z terapeutą. Warto powiedzieć o tym spokojnie, podkreślić, że umówienie wizyty jest spowodowane ich troską, że terapia ma być szansą na poprawę samopoczucia. Zdecydowanie należy unikać stosowania argumentu terapii jako straszaka lub mówić o tym w złości („idziesz do psychologa bo już sobie z tobą nie radzimy!”, „pójdziemy do psychologa i wszystko mu powiemy” itp.).
Po drugie, dobrze jest wziąć pod uwagę, że opór nastolatka może wynikać z lęku i różnego rodzaju obaw. Młody człowiek może się bać, że coś z nim nie tak i na wizycie się to potwierdzi, może odczuwać wewnętrzny chaos i obawiać się, że nie będzie w stanie opowiedzieć co tak naprawdę się dzieje… Nastolatek może zwyczajnie stresować się przed spotkaniem z obcym dorosłym, z którym ma rozmawiać o swoich trudnościach lub postrzegać go jako szpiega rodziców, który będzie wyciągał z niego intymne sekrety, po czym wszystko wygada. Warto wyrazić swoje zrozumienie co do tych obaw i nie oczekiwać od syna czy córki, że ochoczo pójdą na spotkanie. Można zaproponować jedną wizytę: „Ok, rozumiem, też mam obawy, więc chodźmy raz i zobaczymy.” Dla nastolatka często łatwiejsza do przyjęcia jest perspektywa jednego lub kilku spotkań niż wizja terapii. Z mojego doświadczenia wynika, że zdecydowana większość wystraszonych nastolatków rozluźnia się po pierwszym spotkaniu, kiedy już wiedzą jak wyglądają konsultacje, doświadczą bycia zrozumianym i zobaczą, że terapeuta nie wywiera presji i chętnie lub przynamniej z nieco mniejszym oporem przychodzą na kolejne spotkania.
Rodzice czasem zastanawiają się czy zmuszać nastolatka do wizyty z terapeutą. Z mojego punktu widzenia warto czasem podjąć decyzję za nastolatka i nie pozostawić mu wyboru. W wielu przypadkach takie pozostawienie przed faktem dokonanym zdejmuje z młodego człowieka presję podjęcia decyzji: iść czy nie iść. Choć może on okazywać niezadowolenie, wewnętrznie może poczuć ulgę. Wielu nastolatków nie przyzna się otwarcie, że potrzebują pomocy, są nastawieni na walkę z dorosłymi i wejście w kontakt z terapeutą oznacza atak na ich niezależność. Takim nastolatkom łatwiej jest zatem powiedzieć: „OK, jestem tu bo rodzice mnie zmusili”, niż „jestem bo potrzebuje pomocy”, ale jeśli znaleźli się w gabinecie i podjęli dialog z terapeutą, jest duża nadzieja na zatrzymanie go w terapii.
Oczywiście zdarzają się przypadki, że młody człowiek, pomimo wysiłków rodziców jak i terapeuty konsekwentnie odmawia dialogu i podjęcie terapii będzie niemożliwe, jednak zdecydowanie warto próbować.
Marta Morawiecka